Wakacje w Polsce

wczasy, wakacje, urlop

Język Kaszubski

16 May 2012r.

GRZMOT-Na Kaszubach wszystko po swojemu. Grzmot — to znaczy burza, a jeśli burza z silnymi grzmotami — to grzmo-tówka. I chmury bywają grzmotowe, i deszcz grzmo-towy. Grzmotu boją się nie tylko niektórzy dorośli i wszystkie dzieci, ale również... diabeł. „Dióbeł boi sę grzmotu i temu cziej to grzmi, zjówió sę między lu-dzami". Widać mu raźniej w towarzystwie. Żeby go przegonić, palono gromnice i odmawiano różaniec, a gospodyni wychodziła „na wieś" (znaczy: na dwór) i kropiła budynki święconą wodą. Zamiast kropidła używano w niektórych okolicach słomy z dożynkowego wieńca. Paliłosię również na patelni święcone ziele i okadzało wnętrze domu. Z grzmotem wiązały się też urodzaje. Jeśli pierwszy grzmot w roku przeszedł nad polami, wróżyło to dobre żniwo, jeśli nad jeziorami — dobre połowy. „Wcza-sny grzmot — późny zymk", „Wielgó dla gbura pocecha grzmot na swiantego Woj cecha". Zrzęda, stary nudziarz też jest „grzmot". Kończymy zatem prędziutko nasz „grzmo-towy wywód". GRZYBY „Rebe i grzebe to tak cos je dló Kaszebe". Pewnie. „Ziemia je u nos licho, abe te grzebe nóm Pón Bóg dół". A było to tak: Kiedy Pan Jezus chodził ze świętym Piotrem po świecie, była wielka bieda. Raz święty Piotr dostał od jednej białki kawałek chleba i schował go pod pachą, żeby Pan Jezus nie widział, a gdy szli drogą przez las, ukradkiem pojadał. Tak Pan Jezus rzekł: „Piotrze, ty jesz". Piotr szybko wypluł chleb, otworzył gębę i rzekł: „Wej, panie, jó nic ni móm w gambie!" Panu Jezusowi zrobiło się żal tego wypluwanego chleba i stworzył z niego prawdziwe grzyby. Szli dalej w las, a święty Piotr znów zaczął po kryjomu jeść. Więc Pan Jezus rzekł jeszcze raz: „Piotrze, ty naprawdę jednak jesz". A Piotr znów wypluł zżuty chleb i powiedział: „Nie, pa- nie, jó nic nie jem". „Ale nie wypieraj się, Piotrze, bo ja wiem, żeś jadł". Piotr zaczął się zaklinać i przysięgać, że to nieprawda. Teraz z tego wypluwanego chleba Pan Jezus stworzył „wilcze" grzyby i pokazał Piotrowi jedne i drugie. Święty Piotr rozpłakał się, zaczął Pana Jezusa przepraszać i dał mu też od tego chleba. Od tego czasu rosną grzyby prawdziwe i „wilcze". Kto zobaczy grzyba, powinien go zerwać, bo on już i tak większy nie urośnie. Niech tylko w zapale nie zrywa tych „wilczych" (to znaczy trujących). Prawdziwe grzyby to są borowiki albo Przy kościerskiej szosie po prostu: grzyby. A inne też od biedy ujdą: brzozowy grzybek (kozak, osak), kurki (lesiczki), no, owszem, rydze, jeszcze gąski (zielonki), również te białe gąski, ale już pampczi (maślaki, żółtaki) te są paskudne, bo obrzydliwe. Uwaga na „diabli pampk" — szatański to grzyb. Do niedawna jeszcze tylko prawdziwe grzyby zbierało się na Kaszubach, inne zostawiano z pogardą lub obojętnością dla „bosych Antków". Teraz nawet i pampczi idą do koszów — na skup. Zrobią z nich w przetwórni mączkę na „grzyboczkę" (zupę grzybową). Pod jesień od świtu pełno ludzi z koszami w kaszubskich lasach. Ale prawdziwe grzybniki — miejsca bogate w grzyby — znają tylko miejscowi.

ocena 4.3/5 (na podstawie 11 ocen)

kaszuby, wakacje, turystyka, wczasy