Wakacje w Polsce

wczasy, wakacje, urlop

Kaszubskie regiony

21 maj 2012r.

WIELE- Ta stara wieś w powiecie chojnickim wsławiła się przede wszystkim tym, że urodził się w niej Hieronim Derdowski (patrz pod D). Najwybitniejszy z wybitnych, nie jest jednak jedyną ciekawą postacią związaną z Wielem. Żył tu bowiem również działacz, „gról" (muzyk) i gawędziarz Wiek Rogala (patrz pod R). Tu przez wiele lat był proboszczem ks. płk Józef Wry-cza (patrz pod W). Tu haftuje swe misterne serwety nauczyciel-emeryt Leonard Brzeziński (patrz pod B). W Wielu mieszka gawędziarz, były partyzant i poeta ludowy Edmund Konkolewski, który WIATRY KASZUBSKIE może być świetnym przewodnikiem po okolicy (patrz pod K). Ma też Wiele swego ple-A jakże, i wiatry są tu, cionkarza, Mieczysława O-nad Bałtykiem, inne niż gdzie strowskiego (patrz pod O), indziej. Znają je dobrze ry- Wieś, dzięki pięknemu po-bacy, kumają się z nimi od łożeniu, jest siedzibą ośrod-wieków. To jakby członko- ków wypoczynkowych i Dowie rodziny, postacie bliskie, mu Wczasowego PTTK. Na znane z imienia, przywar i malowniczych wzgórzach nad zalet. A więc ciotką jest po- Jeziorem Wielewskim rozłożyła się znana kalwaria (patrz KALWARIE). Wiele ma interesujący i okazały kościół o oryginalnej architekturze, z ciekawym cmentarzem, który go otacza. Ponadto będąc w Wielu trzeba wstąpić do chaty krawca Jasia Nowaczyka, o którym zmarły Wiek Rogala mawiał: „Mój druh Nowaczek", spadkobiercy Wiekowej cytry i Wiekowych pieśni. Trzeba też koniecznie zobaczyć pomnik Derdowskiego. Popiersie jego, wykonane przed wojną, całą okupację ukrywane przed hitlerowcami, po wojnie przez długie lata czekało w stodole organisty na moment ponownego odsłonięcia. Wreszcie w lipcu 1957 roku ta uroczystość się odbyła. Wielki był zjazd w Wielu, całe Kaszuby przysłały swe delegacje. Takich tłumów nie pamiętano nawet na dawnych odpustach Świętego Mikołaja, z których słynęła wieś w całej okolicy. Ich główną atrakcją było to, co działo się w... karczmach. Albowiem, jak podaje sąsiedzka karsińska kronika: „w ten odpust, aż do pierwszej wojny światowej, stawiali się wszyscy gburzy do tej karczmy, do której zajeżdżali przez cały rok, i tam oczekiwali na zgłoszenia parobków do koni i dziwek, chętnych do służby na cały rok... Gdy nastąpiła ugoda, dawał gbur jednego talara świętojańskiego..." WIERZYCA Wybierając się jesienią na spływ Wierzycą pamiętać należy o worku na orzechy laskowe. Prawdziwe ich tu zatrzęsienie. I dla tych jednak, którzy wolą płynąć latem, też coś się znajdzie: piękne widoki, sporo emocji, których dostarcza bystry prąd i podwodne głazy oraz zdrowy trud dość licznych przenosek. Wierzyca przez „rz" wypływa ze wzgórz na południowy wschód od szczytu Wieżycy przez „ż". Spławna jest już od jeziora Wierzysko, ale najczęściej wyprawy kajakowe Dolina Wietoisy - tu zaczyna slą spływ WIESZCZY zaczyna się dopiero od mia- 457 steczka Skarszewy, spływając do Wierzycy Wietcisą, lub od Starogardu Gdańskiego. Starogard to jednak już nie Kaszuby, to Kociewie. Niegdyś w czasie pustej nocy (patrz pod P) co rusz ktoś bardziej lękliwy przerywał nabożne śpiewy i zaglądał do sąsiedniej izby, gdzie stała trumna, aby sprawdzić, , czy nieboszczyk leży spokojnie, czy aby nie robi się „czerwony na twarzy" i czy nie zdradza jakichkolwiek oznak życia. 458 Gdyby tak, byłby bowiem niechybnie wieszczym albo łopim. Zarówno wieszczy jak łopi, czyli upiór, nie śpią spokojnie w grobie, tylko zjadają swoje śmiertelne odzienie, a dokonawszy tego wstają z grobu i wracają w rodzinne progi. Łopi jest jeszcze gorszy od wieszczego. Bo wieszczy dobiera się tylko do krewnych, wysysając im krew w czasie snu tak, że umierają jeden po drugim. A łopi ciągnie za sobą w grób całe wioski. Chodzi nocą od checzy do checzy, puka w okno i pyta: „Hej, spita wa?", a gdy usłyszy odpowiedź: „Spime", odpowiada: „Spita na wieki". I wszyscy w chacie wymrą. Mało tego. Łopi potrafi wspiąć się na dzwon- nicę i uderzyć w dzwon, co równa się śmierci wszystkich mieszkańców okolicy w zasięgu głosu dzwonu. Nieraz, bywało, kościelny napotykał ło-piego w drodze do dzwonów, ale zawsze zdążył na czas i odepchnął go, zadzwoniwszy pierwszy. Jeśli więc istniały jakiekolwiek podejrzane oznaki u nieboszczyka lub też ród jego zdradzał ową wstydliwą skłonność, należało „opatrzyć" go na drogę do grobu. Na przykład wetknąć w palce kartkę z książeczki do nabożeństwa, gdzie nie ma słowa „amen". Albo włożyć do ust wapno, utartą cegłę lub monetę, żeby miał co ssać. Rybacy kładli wieszczemu do trumny sieć, rzucano też na podejrzanego nieboszczyka mak. Bo na pogryzienie ziarnka maku lub oczka sieci traci wieszczy lub łopi cały rok! Kładziono mu też pod pachy i pod brodę krzyżyki-podpórki z osiny, żeby nie mógł wstać. Jeśli mimo tych zabiegów —• albo też zupełnie niespodziewanie już po pogrzebie — nieboszczyk okazał się wieszczym i szerzył spustoszenie wśród rodziny, pozostawał sposób uspokojenia go ostateczny, straszny i tajemny, zakazany. Trzeba było pójść o północy na cmentarz, odkopać mogiłę, otworzyć trumnę (zdarzało się, że znajdywano zmarłego w pozycji siedzącej!), uciąć mu głowę i' poło-, żyć w nogach, aby nie mógł więcej wstać. Wiara w wieszczego długo, bo jeszcze do lat trzydziestych, żywa na Kaszubach, sięgała oczywiście czasów i obrzędów pogańskich. Ostatnią dekapitację nieboszczyka zanotowano tu w połowie u-biegłego stulecia. WIEŻYCA Mała, schludna (jak wszystkie zresztą na Kaszubach) stacyjka na linii kolejowej Gdynia—Kościerzyna i zimą, i latem W dni świąteczne staje się gwarna, kolorowa i turystyczna. Wiadomo: Wieżyca! Serce Pojezierza Kaszubskiego. Stąd w dół droga prowadzi nad jedno z najpiękniejszych jezior kaszubskich — Ostrzyckie, nad którym gęsto w tym rejonie od ośrodków wypoczynkowych i przystani. W górę natomiast szlak turystyczny prowadzi na najwyższe wzniesienie nie tylko Kaszub, ale całego Pojezierza Południowo bałtyckiego, na Wieżycę (328,6 m n.p.m.) będącą kulminacją Wzgórz Szymbarskich. Okolice Wieżycy, szalenie atrakcyjne latem, są również bardzo interesujące zimą, dla amatorów nart, saneczek i kuligów. Pięknie też tutaj wiosną, kiedy delikatna zieleń drzew liściastych jaśnieje na tle wspaniałych świerków i sosen, i jesienią, kiedy rozległe okoliczne lasy obfitujące w grzyby mienią się barwami złota i czerwieni. WIŚNIEWSKA Jedną z najpojętniejszych hafciarek zespołu stworzonego przez Teodorę Gulgowską 459 (patrz pod G) we Wdzydzach (patrz pod W) była Aniela Pelowska. Haftowała całymi dniami, a u kolan ciotki wytrwale siadywała niebieskooka dziewczynka. Tak to się zaczęło i — nie skończyło do dziś. Do dziś bowiem Władysława Wiśniewska największą radość znajduje w hafcie. A jeśli coś z haftem może konkurować, to tylko śpiew. Ale można przecież śpiewać haftując. Toteż niejednokrotnie, już po ostatniej wojnie, w czasach, gdy we Wdzydzach istniała jeszcze maleńka spółdzielnia sztuki ludowej „Wdzydzana", w obszernym pokoju Stanisławy Bar-sznik, emerytki-nauczycielki, opiekunki zespołu wdzydzkiego, pochylone nad płótnem kobiety ze wsi, haftując wspólnie, wypełniały dom 460 śpiewem. A w pięknych kaszubskich pieśniach na pierwszy plan wybijał się czysty sopran Władzi. Podobnie w hafcie jej serwety zaćmiewały inne prace precyzją ściegu, doborem barw, kompozycją wzoru. Przodowała w obu dziedzinach, a przodownictwo i wrodzone zdolności organizacyjne, energia i przedsiębiorczość w jej ręce złożyły kontynuowanie pracy zapoczątkowanej przez Teodorę Gulgowską. Dziś ona, najlepsza we Wdzydzach hafciarka, dba o tradycję zrodzoną na początku bieżącego stulecia, strzeże wdzydzkiego haftu. Haft ten inny jest niż w Wejherowie czy Żukowie. Teodora Gulgowską, kobieta wykształcbna, o pewnych u-zdolnieniach malarskich, czerpiąc z motywów ludowych różnych dziedzin sztuki kaszubskiej, stworzyła własną szkolę haftu — ogromnie barwną, bardzo bogatą, o symetrycznie rozbudowujących się. pełnych, zwartych wzorach. Piękną, ale i trudną. Artystyczny haft, rozwijający się spod igły w palcach Władysławy Wiśniewskiej, w rękach niedoświadczonej haf-ciarki może z łatwością stać się brzydki,, przeładowany, pretensjonalny. Aby haftować wdzydzkim sposobem, trzeba mieć niezawodne wyczucie kompozycji i barw.

ocena 4,8/5 (na podstawie 4 ocen)

wczasy, wypoczynek, wierzyca, wieś Wiele, jezioro ostrzyckie